Autor: Anais Crow
Byłam niby w związku, a czułam się jakbym żyła sama. Mąż coraz częściej wyjeżdżał, tłumacząc to pracą. Dwa, trzy miesiące bez niego a w tym czasie ja, córka i rosnący we mnie głód narkotyku. Zamiast wsparcia słyszałam w słuchawce pretensje, kontrolę, chłód. Zamiast słów miłości oskarżenia i wyliczenia.
Najgorzej było wtedy, gdy odkryłam wiadomości od innej kobiety. Serce rozsypało się na kawałki, ale nie potrafiłam krzyczeć, płakać ani uciec. Zamiast tego sięgałam po kolejną działkę. Cisza i odurzenie były łatwiejsze do zniesienia niż świadomość, że byłam zdradzana i poniżana.
Najboleśniejsze wspomnienie? Kiedy podczas seksu nazwał mnie innym imieniem. Nawet nie moim. To była chwila, w której już nic nie miało sensu. Wtedy zaczęłam spadać szybciej.
Złość zamieniała mnie w potwora dla siebie, dla córki, dla wszystkich wokół. Krzyczałam, rzucałam przekleństwami, odpychałam ludzi. Byłam coraz lżejsza, coraz słabsza – 42 kilogramy frustracji, uzależnienia i nienawiści do samej siebie.
Widziałam w lustrze cień kobiety, której już nie znałam. A On? Powtarzał, że zmarnowałam mu życie.
A ja? Czułam, że nie mam już żadnego.

Dodaj odpowiedź do Joanna Anuluj pisanie odpowiedzi