Autor: Anais Crow
Dziś patrzę inaczej. Nie szerzej ostrzej. Jak ktoś, kto już wie, że nie każdy uśmiech jest zaproszeniem, nie każde ciepło bezpieczeństwem, a nie każda intensywność — życiem.
Ludzie
Kiedyś widziałam ich przez filtr potrzeby. Dziś widzę ich przez zachowanie. Nie słowa. Nie deklaracje. Rytm. Spójność. Powtarzalność. To, czy są obecni wtedy, gdy nie ma fajerwerków. Czy potrafią unieść ciszę bez wypełniania jej sobą. Nie szukam już „jak bardzo”. Patrzę jak.
Intencje
Kiedyś brałam projekcje za prawdę. Dziś czytam intencje jak temperaturę ciała nie trzeba jej interpretować, ona po prostu jest. Czuję, kiedy ktoś chce bliskości, a kiedy chce regulować swoje braki moją obecnością. Kiedy ktoś jest ciekawy mnie, a kiedy tylko swojego odbicia we mnie. To nie czyni mnie zimną. To czyni mnie uważną.
Uwaga
Największa zmiana?
Już nie rozdaje jej na oślep. Uwaga to waluta. Energia. Życie.
Dziś daję ją:
tym, którzy nie ciągną mnie w dół, tym, przy których nie muszę się kurczyć ani udowadniać, tym, którzy nie potrzebują mnie „na już”, tylko na serio.
A czasem tylko sobie. I to jest wybór, nie ucieczka.
Nie jestem bardziej naiwna. Nie jestem bardziej twarda.
Jestem bardziej prawdziwa.
Nowe oczy nie widzą świata jako pola bitwy ani placu ratunkowego. Widzą go takim, jaki jest — z miejscem na bliskość, dystans, odejścia i powroty, ale już bez iluzji, że wszystko da się uratować.
Rok zaczynam bez fajerwerków. Za to z jasnym spojrzeniem.
I to wystarczy. 🌱


Dodaj komentarz