Autor: Anais Crow
Przez długi czas wiedziałam, kim jestem tylko wtedy, gdy coś się waliło. Kryzys był punktem odniesienia. Chaos był ramą tożsamości. Byłam tą, która przetrwała. Tą, która walczyła. Tą, która dźwigała. A potem… przestało się palić.
I nagle pojawiło się pytanie, którego wcześniej nie było miejsca zadać: kim jestem, kiedy nie muszę się ratować?
Po drugiej stronie odkryłam, że brak kryzysu potrafi odebrać grunt pod nogami. Bo znika znana rola. Znika adrenalina. Znika narracja „silnej, bo zranionej”. Zostaje człowiek bez etykiety.
To moment, w którym trzeba zbudować siebie nie na reakcji, tylko na wyborze. Nie na tym, co mnie spotkało, ale na tym, kim chcę być teraz.
Tożsamość bez kryzysu jest cicha. Nie ma dramatycznego początku. Nie ma kulminacji. Jest procesem powolnego osadzania się w sobie.
Bez fanfar. Bez świadków.
Po drugiej stronie uczę się być sobą nie dlatego, że muszę ale dlatego, że mogę.


Dodaj komentarz