Autor: Anais Crow
Największym kłamstwem, jakie sobie kiedyś sprzedawałam, było to, że wybory są neutralne. Że można coś zrobić „tak po prostu”. Bez kosztów. Bez konsekwencji. Bez rachunku.
Nie są.
Każdy wybór coś buduje i coś niszczy. Każdy. Nawet ten, którego nie nazywamy wyborem.Kiedy zostawałam tam, gdzie było mi źle — wybierałam znajomy ból zamiast nieznanego spokoju. Kiedy milczałam, choć coś mnie raniło — wybierałam akceptację zamiast prawdy. Kiedy wracałam do ludzi, którzy mnie drenowali — wybierałam intensywność zamiast bezpieczeństwa.
I płaciłam. Nie od razu.Cicho. W ratach. Ciałem. Zmęczeniem. Rozregulowanymi emocjami. Poczuciem, że coś we mnie powoli gaśnie. Dziś płacę inaczej.
Płacę utratą niektórych relacji. Dyskomfortem. Niezręczną ciszą. Tym, że nie wszyscy rozumieją „nową mnie”. Ale wreszcie to jest cena, na którą się godzę. Bo pierwszy raz w życiu wiem, za co płacę. I dlaczego.
Dorosłość nie polega na tym, że wybierasz dobrze. Polega na tym, że bierzesz odpowiedzialność za cenę bez udawania, że jej nie ma.
Dziś już nie pytam:
„czy to się opłaca innym?”
Pytam tylko:
„czy jestem gotowa zapłacić za to sobą?”
Jeśli nie to nie jest mój wybór. Choćby wyglądał najrozsądniej na świecie.


Dodaj komentarz