Autor: Anais Crow
Zaufanie to najtrudniejsza forma nagości.
Nie tej z ciała, ale tej z duszy.
To pozwolenie, by ktoś zajrzał w miejsca, których nie pokazujesz nikomu.
By dotknął ran, które od lat chowasz pod śmiechem, pewnością, dystansem.
Z nim uczę się tego powoli.
Nie poprzez słowa, ale przez małe gesty sposób, w jaki mnie słucha, gdy milczę, albo to, że nie zadaje pytań, gdy widzi, że walczę ze sobą.
Nie wchodzi z butami w moje cienie. Po prostu przy nich siedzi.
I to wystarcza.
Zaufanie nie przyszło od razu.
Najpierw je zawiódł, zniszczył, okłamał.
Nie było łatwo musiałam pozwolić, by ktoś zobaczył mnie w rozsypce i nie uciekł.
On nie uciekł.
Został. Naprawia.
A ja po raz pierwszy od dawna poczułam, że można oprzeć się o drugiego człowieka, nie ryzykując upadku.

Dodaj komentarz