Autor: Anais Crow
To dziwne uczucie być wciąż sobą, a jednak czuć, że ktoś inny oddycha razem ze mną.
Jakby jego obecność wplotła się w rytm mojego dnia, w sposób, w jaki stawiam kroki, w ciszę, którą zostawia po sobie, gdy milknie.
Nie chodzi o fizyczność.
To coś, co dzieje się pomiędzy gestami, spojrzeniami, niedopowiedzeniami.
Jakby nasze emocje nauczyły się siebie nawzajem rozpoznają się szybciej niż my sami.
Czasem czuję jego dotyk, zanim mnie dotknie.
Wystarczy, że spojrzy, a moje ciało już wie, co ma zrobić jakby znało jego intencję wcześniej niż on sam.
To obecność, która nie potrzebuje słów.
Zamknięta w spojrzeniu, w oddechu, w chwilach, gdy świat zwalnia i zostaje tylko my.
I może właśnie o to chodzi w prawdziwej bliskości nie o to, by się posiadać, ale by się przeniknąć.

Dodaj komentarz