Łańcuchy pamięci

Sięgnij w przeszłość, by zrozumieć teraźniejszość.

Autor: Anais Crow

Czerwiec przeszedł w lipiec niepostrzeżenie, jakby ktoś rozpuścił czas w gorącym powietrzu.

Wszystko zwolniło.

Warszawa została za mną beton, przystanki, ośrodek, terapia, przemyślenia.

Zamieniłam to na zapach świeżo skoszonej trawy, skrzypienie desek na ganku i dźwięk świerszczy o zmroku.

Na wsi czas miał inny rytm.

Nie gonił, nie popychał, po prostu był.

A ja pierwszy raz od dawna też byłam.

Olga biegała boso po ogrodzie, śmiała się z byle czego.

Patrzyłam na nią i myślałam, że może właśnie o to chodzi o takie chwile, które nie wymagają terapii, słów, analiz.

Wystarczy patrzeć, jak dziecko się śmieje, a serce samo przypomina sobie, jak się bije w rytmie życia.

A potem przyszły wakacje w Turcji.

Cztery bilety ja, mama, córka i mój przybrany brat.

Rodzinny wyjazd, jakiego nie było od lat.

Bez pośpiechu, bez napięcia, z dala od wszystkiego i wszystkich.

Słońce jak płynne złoto, morze tak ciepłe, że można było w nim zapomnieć o całym świecie.

Wschody słońca nad plażą, zapach soli, długie rozmowy z mamą, śmiech dziecka i ten błogi spokój, który udawał trwałość.

Przez chwilę uwierzyłam, że to już ten moment.

Że to właśnie tak miało wyglądać moje życie po wszystkim.

Normalne, ciche, proste.

Jakby nic złego nigdy się nie wydarzyło.

Nie wiedziałam jeszcze, że to tylko cisza przed kolejnym trzęsieniem ziemi.

Posted in

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij