Autor: Anais Crow
*Dedykuję ten wpis mojemu znajomemu*
Ten wpis powstał z inspiracji rolką Czerwonego i odpowiedzią mojego znajomego, który napisał:
„Czysta prawda, ale bez tej iskierki z drugiej strony, mężczyźnie też się odechciewa. Można kogoś kochać, ale jeżeli jednego dnia dostajesz milion wiadomości mówiących, że jej zależy na Tobie, a przez kolejne nie odpowiada i nie ma czasu. To sorry. Jeżeli chcesz, to masz czas zawsze. Wtedy właśnie odechciewa się czynów, a potem: ‘że się nie odzywałeś, nie przyjechałeś’, tylko pisałeś, co byś nie zrobił i gdzie byś mnie nie zabrał…”
I coś w tym jest.
Nie zawsze chodzi o słowa.
Czasem chodzi o to, że ktoś był, a potem przestaje być.
Nie dlatego, że już nie chce.
Ale dlatego, że w pewnym momencie zabrakło tej iskry z drugiej strony tej drobnej, niewidocznej dla świata energii, która mówi: „hej, ja też czuję.”
Bo można mówić, że się kocha, że się tęskni, że się czeka.
Można nawet pisać setki wiadomości, a potem… zniknąć.
Zalać ciszą, tłumaczeniami, że „nie miałam czasu”, „miałam gorszy dzień”, „potrzebowałam przestrzeni.”
Tylko że ta przestrzeń, kiedyś pełna czułości, zaczyna chłonąć obojętność.
A mężczyzna — choć silny, choć cierpliwy — też się wypala.
Bo jeśli jednego dnia dostaje milion sygnałów, że jest ważny,
a przez kolejne trzy słyszy tylko echo własnych myśli,
to nawet największe serce w końcu się zamyka.
I wtedy już nie chodzi o to, że nie przyjechał, nie napisał, nie zadzwonił.
Chodzi o to, że przestał wierzyć, że warto.
Bo czyny nie rodzą się z pustki.
Czyny karmią się wzajemnością.
A jeśli jej nie ma to nie zostaje nic.
„Nie każdemu brakuje odwagi, żeby kochać. Czasem po prostu brakuje kogo.”
🌟 Dziękuję Ci Ł., że dostarczasz mi tylu inspiracji do refleksji nad soba, relacjami i życiem.

Dodaj komentarz