Łańcuchy pamięci

Sięgnij w przeszłość, by zrozumieć teraźniejszość.

Autor: Anais Crow

Uważałam, że radzę sobie świetnie. Ciężko pracuję nad sobą, zaczynam dostrzegać więcej, rozumieć więcej. Ale trzeźwienie to nie tylko odstawienie chemii to codzienna czujność, bo każdy detal może być wyzwalaczem. Wystarczy przeoczyć coś z pozoru drobnego, by pojawiło się małe pęknięcie. A jeśli się go nie załata, rośnie, rozszerza się i w końcu zaczyna rozrywać od środka.

Moim pierwszym pęknięciem była diagnoza psychiatry: choroba dwubiegunowa.

Z jednej strony teoria pasowała, tłumaczyła moje nastroje, moje zachowania. Z drugiej cios prosto w samoocenę. Byłam dopiero na początku drogi do pokochania siebie, a tu kolejny stempel, kolejna łatka. Odebrałam to negatywnie, wepchnęłam w cień, udawałam, że mnie to nie dotyczy. Ale to już wtedy zaczęło drążyć.

Potem nadszedł czas ferii zimowych. Zabrałam córkę do siebie. To były nasze wspólne dni, tylko dla nas.

Oglądałyśmy filmy, bajki, wygłupiałyśmy się. Ona bawiła się z kotem, malowała się i robiła mi swoje dziecięce tutoriale makijażowe. Chodziłyśmy do kina, albo po prostu leżałyśmy razem i nic nie robiłyśmy. Zgrało się tak, że spędzałyśmy jej urodziny dziewiąte. A ja wciąż miałam przed oczami dzień, kiedy się urodziła. Czas naprawdę potrafi być bezlitosny.

Ona jest moją dumą i moim szczęściem. Kocham ją tak, jak potrafię najlepiej. A wiem, że różnie z tym moim „matkowaniem” bywało. Ale to, że mieszka z tatą, to była dobra decyzja. Widzę ich relację, słyszę jak o nim opowiada. Widzę, że ma wzór, autorytet, że on pokazuje jej świat, uczy jej rzeczy, których ja bym nie pokazała. Wiem, jak wiele pracy włożył, by dać jej stabilizację po naszym rozstaniu. Bardzo go za to szanuję. Może nawet powinnam mówić mu to częściej bo przejął rolę i taty, i mamy. On jest z nią dwadzieścia cztery godziny na dobę.

Terapia zmieniła też moje spojrzenie na to wszystko. Uczę się analizować moją relację z ojcem, z bratem i dzięki temu zaczynam lepiej rozumieć, jak być matką. Nie idealną, ale swoją własną.

Po feriach wróciłam do ośrodka. I wraz ze zbliżającą się wiosną zaczęło mnie coś uwierać. Najpierw lekko, ledwie odczuwalnie. Ignorowałam to. Ale to było błędem. Bo pęknięcie się powiększało.

Posted in

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij