Łańcuchy pamięci

Sięgnij w przeszłość, by zrozumieć teraźniejszość.

Autor: Anais Crow

Od dawna wiem, że moim sposobem na głód, na porażki i własną bezsilność jest sen. Nie zwyczajny, nie ten codzienny. To hibernacja. Zanurzam się w ciemność jak niedźwiedź, który przeczuwa zimę, tylko że moja zima trwa bez końca. Zasłaniam okna, nie wpuszczam światła w mieszkaniu robi się chłód grobowca, powietrze stoi nieruchomo, a ja spadam w sen, który nie daje odpoczynku, tylko wymazuje istnienie.

Sen chroni mnie przed tym, co czeka na zewnątrz, i przed tym, co mogłoby kusić wewnątrz. Dzięki niemu nie sięgam po truciznę, którą kiedyś nazywałam ulgą. Ale to nie jest zwycięstwo to raczej uwięzienie. Izoluję się od bliskich, a najbardziej od siebie. Gubię własne odbicie, a cisza zaczyna mówić w moim imieniu.

Wiem, powiecie: „to nie jest droga”. Ale gdy nie widzisz żadnej innej ścieżki, najbezpieczniej zaszyć się w mroku. Tyle że bezpieczeństwo w grobowcu jest złudne. Mija wiosna, lato się kończy, a jesień staje u progu z pustym spojrzeniem. Jesień zawsze była dla mnie czasem dziwnych rozkwitów tylko nie wiem, czy tym razem zakwitnie coś dobrego, czy kolejna trucizna.

Boję się o siebie. Boję się własnych myśli. Tego jednego zdania, które pojawia się w głowie jak szepty zza ściany: „ulżyj sobie, tylko raz.” A ja wiem, że raz to zawsze początek. Raz to lawina. Raz to powrót w ciemność, z której mogę już nie wyjść.

Hibernacja jest moim ratunkiem i moim przekleństwem. Trzyma mnie w bezruchu, chroni przed upadkiem, a jednocześnie powoli mnie zjada. I nie wiem, co jest gorsze — obudzić się i stanąć twarzą w twarz ze światem, czy spać dalej, aż ciało nauczy się żyć bez duszy.

Na koniec bo lubię zostawiać coś, co drapie w myślach:

Zasypiam jak oblubienica nocy. Budzę się, kiedy świat nadal nie ma dla mnie odpowiedzi. I choć wiem, że sen mnie trzyma, to czasami boję się, że trzyma mnie za mocno.

Posted in

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij