Łańcuchy pamięci

Sięgnij w przeszłość, by zrozumieć teraźniejszość.

Autor: Anais Crow

Po wszystkim zamknęłam się w swoim świecie. Wychodziłam tylko do pracy, a tam zakładałam maskę uśmiech, żarty, pozory normalności. Prowadziłam live’y, ale tylko w pracy, bo tam jeszcze dawałam radę udawać, że jest okej. W sieci wyglądało to jak życie, a w rzeczywistości byłam jak martwa.

Po powrocie do mieszkania drzwi zatrzaskiwały się za mną jak wieko trumny. Zasłaniałam okna, odcinałam się od świata. Nie spotykałam się z nikim, nie odbierałam telefonów. Żadnych znajomych, żadnych spacerów, żadnych imprez. Tylko praca i moje cztery ściany.

Dni zlewały się w jeden, jakby ktoś wyciągnął wtyczkę z gniazdka. Byłam jak zahibernowana ciało funkcjonowało, ale dusza spała. Czas przestał mieć znaczenie, istniałam w zawieszeniu, między snem a jawą, między oddechem a bezruchem.

Ale tak jak przychodzi wiosna po najbardziej martwej zimie, tak i we mnie zaczęło rodzić się coś nowego. Jeszcze ciche, jeszcze niepewne, jak pierwsze pąki na drzewach. Czułam, że coś się zbliża. Kolejny przełom, kolejne przebudzenie.

📞 Telefon od Kacpra.

Dla mnie to miało być pożegnanie. Dla niego – nie wiem, kolejna rozrywka psychopaty? Być może. A jednak podniosłam słuchawkę.

I tak, skoro wiosny, z pierwszymi promykami słońca poleciałam do niego. Odebrał mnie z lotniska jak księżniczkę luksusowym autem z kierowcą. Wszystko wyglądało jak sen, a ja, naiwna, chciałam wierzyć, że może tym razem będzie inaczej.

Ćpaliśmy razem bo zostało mi udzielone „zezwolenie”. Tylko że tym razem nie zawiózł mnie do hotelu ani do wynajętego apartamentu. Zabrał mnie do swojego domu. I nie mam pojęcia, dlaczego wtedy nie zapaliła mi się żadna lampka ostrzegawcza. Oj, nie wiem… może dlatego, że byłam naćpana, a rzeczywistość rozpływała się jak we mgle.

Nad ranem drzwi otworzyły się z hukiem. Wpadła ona. W sekundę złapałyśmy się za łby, awantura, krzyki i ułamek sekundy później znalazłam się przed domem. Na boso. W koszulce i majtkach. Naćpana. Historia jak z taniego romansu, groteskowa, upokarzająca. Ale tak właśnie się dzieje, kiedy ćpasz tracisz kontrolę, a razem z nią dostrzeganie rzeczywistości.

Pomógł mi ich sąsiad. Zabrał do siebie, zrobił herbatę, pozwolił się wykąpać. Obca przystań, chwilowe schronienie. Poprosiłam tylko, żeby zorganizował mi transport. Odwiózł mnie na dworzec. Wsiadłam w najbliższy autobus i wróciłam do Warszawy.

I wtedy zniknęłam.

Posted in

6 odpowiedzi na “🕊️ Hibernacja duszy”

  1. Awatar Joanna

    Świadomie lub nie – zainspirowałaś mnie. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Awatar Anais Crow

      A Ty teraz zaciekawiłaś mnie 😏

      Polubione przez 1 osoba

      1. Awatar Joanna

        I o to chodziło :). Niebawem będzie wpis, ale trochę z tematem pospaceruję 🙂

        Polubione przez 1 osoba

      2. Awatar Anais Crow

        Oczekuję z niecierpliwością ☺️

        Polubione przez 1 osoba

  2. Awatar Joanna

    Do soboty powinien wpis się pojawić.

    Polubienie

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij