Łańcuchy pamięci

Sięgnij w przeszłość, by zrozumieć teraźniejszość.

Autor: Anais Crow

Pewnego weekendu, niby mimochodem, padło hasło: „Przecież jesteśmy już pół roku czyste, może pójdziemy do klubu?”. Plan wydawał się genialny. Explosion było najbliżej, więc tam ruszyłyśmy. Zaczęło się od alkoholu niewinny drink, taniec, śmiech. Ale ta kropla alkoholu zaczęła drążyć. Jeden weekend, potem drugi. I nagle poranki zaczęły pachnieć drinkami, a my mówiłyśmy do siebie z przekąsem: „Damy mogą pić od rana”.

W grudniu dostałam pracę jako recepcjonistka w hotelu. Był to mały sukces, powód do dumy. Patrycja rzuciła swoją robotę, ale i tak jakoś to się kręciło. Do czasu.

Któregoś weekendu padło kolejne zdanie, którego dziś nienawidzę: „A może tak jeden cukierek?”. I wtedy ruszyłyśmy na Brzeską. Uzależnieni nigdy nie tracą siatki kontaktów ktoś zawsze zna dilera, ktoś inny miejsce. Spotkałyśmy Barta, znajomego z terapii. On pierwszy zaprowadził nas do Luzztro.

I to był koniec. A raczej nowy początek upadku. Luzztro stało się naszym domem, świątynią mroku, miejscem, gdzie można było przepaść na całą noc i nie myśleć o niczym. Kilka razy zdarzyło się, że prosto stamtąd szłam do pracy – sztywna, otępiała, jak manekin za ladą.

Zbliżały się święta Bożego Narodzenia. Pierwsze po ośrodku. Wracałam wtedy do domu, do córki. I choć w dłoniach miałam świąteczne prezenty, w głowie niosłam wstyd i narkotykowy pył.

Posted in

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij