Łańcuchy pamięci

Sięgnij w przeszłość, by zrozumieć teraźniejszość.

Autor: Anais Crow

Dorastałam w domu, w którym każdy oddech był cięższy od poprzedniego.

Matka – duszna, nadopiekuńcza, gotowa rozszarpać każdego, kto podważył jej narrację, a jednocześnie tak bardzo złamana, że swoją miłością mnie więziła.

Ojciec – coraz bardziej zamknięty w butelce, głośny w awanturach, cichy w chwilach, gdy najbardziej potrzebowałam, by był ojcem.

Brat – samotny po stracie Piotrka, a ja czułam, że muszę być silna dla niego, choć sama ledwo się trzymałam.

Ja – dziecko, które przestało być dzieckiem.

Które miało milczeć, bo „nie czas na Twoje pytania”.

Które miało znosić porównania do innych dziewczyn, tych „porządniejszych, mądrzejszych, lepszych”.

Ale we mnie coś się gotowało.

Ten cały gniew, który nie miał gdzie uciec, powoli mnie rozrywał.

Przyszedł moment, gdy przestałam chcieć być „grzeczną córką”. Zaczęłam szukać wyjścia z domu, który mnie dusił.

Najpierw były wagary.

Ucieczki od lekcji, od patrzenia w zmęczoną twarz matki i słuchania ojcowskich pijanych monologów.

Potem pierwszy alkohol gorzki, ohydny, ale dający złudzenie, że na chwilę mogę przestać czuć.

Pierwsze towarzystwo, które nie pytało, skąd biorę w sobie taki smutek bo sami go nosili.

To były małe kroki w stronę upadku.

Nikt mnie wtedy nie zatrzymał.

Może nikt nawet nie zauważył, że znikam najpierw wewnętrznie, a potem w rzeczywistości, uciekając z domu w miejsca, które były równie brudne i zagubione jak ja.

Każdy wybór był krzykiem: „Zobaczcie mnie!”

Ale oni widzieli tylko swoje wersje prawdy.

Nie mnie. Nie dziewczynkę, która topiła się w tym całym pieprzonym chaosie.

Posted in

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij