Łańcuchy pamięci

Sięgnij w przeszłość, by zrozumieć teraźniejszość.

Miesiąc: Sierpień 2025

  • Autor: Anais Crow Warszawa przywitała mnie znajomym zapachem spalin, tym ciężkim powietrzem, które pamiętałam z dzieciństwa, gdy biegałam beztrosko po osiedlu. Teraz ten sam zapach mieszał się z lękiem, bo wiedziałam, że idę w nieznane. Warszawa ma to do siebie, że wciąga i pochłania duszę, jeśli nie nauczysz się trzymać własnych granic. Ja jeszcze wtedy…

  • Autor: Anais Crow Po powrocie z ośrodka wiedziałam jedno nie dam rady. Nie spędziłam zbyt wiele czasu w domu, bo czułam, że powietrze tam dusi. Koleżanka z dzieciństwa, ta która zawsze mówiła wprost, popatrzyła na mnie i rzuciła zdanie, które wbiło się we mnie jak gwóźdź: „Sądzisz, że jesteś gotowa stawić czoła teściowej i jemu?”…

  • Autor: Anais Crow Nie umiałam tam być. Grupa była młoda, osiemnastolatki, dziewiętnastolatki, które dopiero wchodziły w życie. Ich problemy wydawały mi się obce, inne, a jednocześnie tak samo niszczące. Patrzyłam na nie i czułam, że nie pasuję. Że moje życie, pełne krwi, straty, małżeństwa, dziecka i lat spędzonych w mroku, nie ma wspólnego języka z…

  • Autor: Anais Crow Wyobrażałam sobie ośrodek inaczej. Naiwnie wierzyłam, że to będzie miejsce, gdzie ktoś otoczy mnie troską, powie: „Nie jesteś sama, jesteśmy tu, żeby ci pomóc”. Miałam w głowie obraz azylu, bezpiecznej przystani, w której wreszcie odetchnę. Prawda okazała się brutalna i wdarła się we mnie pierwszego dnia, jak nóż w plecy. Dwie dziewczyny,…

  • Autor: Anais Crow Czas u ojca był jak życie w próżni. Cisza, w której rozbrzmiewało tylko moje własne poczucie porażki. On patrzył na mnie pytająco. W jego oczach widziałam szok, rozczarowanie, a czasem coś, co przypominało bezsilność. Ja sama nie potrafiłam tego wszystkiego objąć rozumem. I właśnie wtedy pojawiła się myśl, która we mnie dojrzewała…

  • Autor: Anais Crow Kiedy przywiózł córkę, serce zabiło mi mocniej. Czekałam na nią tak długo, że nawet przez sekundę zapomniałam o całym piekle, w którym byłam. Ale nie przyjechał sam. Obok niego siedziała jego matka ta sama, która rzuciła mi worki na śmieci i wyrzuciła mnie z mieszkania. Patrzyła na mnie tym wzrokiem, który nie…

  • Autor: Anais Crow Po policji, przeszukaniu i badaniach na krew nie było już nic do ratowania. Małżeństwo umarło szybciej niż zdążyłam to przyjąć do świadomości. W naszym mieszkaniu została tylko teściowa, przyjaciel R. i para policjantów. To właśnie ona, zimna jak ostrze noża, rzuciła na stół worki na śmieci i syknęła: – Pakuj się i…

  • Autor: Anais Crow Od tego dnia zaczęła się walka. Najpierw cicha o przetrwanie, o każdy poranek bez krzyku w głowie. Później głośna z systemem, z rodziną, z samą sobą. Walka o godność, o odzyskanie prawa do własnego życia. Walka o wszystko. I jednocześnie walka o nic, bo przecież tamten świat, który straciłam, nie wrócił już…

  • Autor: Anais Crow Jestem umęczona. Każdy dzień to nowe próby, nowe nadzieje i ten sam finał rozczarowanie. Rozmowy kwalifikacyjne wyglądają jak teatr, w którym gram swoją najlepszą rolę, a i tak wybierają kogoś innego. Wychodzę z nich z poczuciem, że nie pasuję nigdzie. Że nie nadaję się do niczego. A przecież potrzebuję pracy. Potrzebuję pieniędzy.…

  • Autor: Anais Crow Ojciec przyjechał. Milczał. Nie było w nim ani krzyku, ani moralizowania. Tylko gest prosty, ale znaczący. Zabrał mnie do siebie. Jego dom pachniał inaczej. Nie był mój, nie czułam się tam swobodnie. Ale był bezpieczny. Wtedy jeszcze nie rozumiałam, że to bezpieczeństwo jest tylko tymczasowe, a przede mną walka, która będzie dłuższa…

  • Autor: Anais Crow Nie pamiętam swojego oddechu. Pamiętam tylko szelest folii, kiedy na stół wylądowały worki na śmieci. Jej głos był zimny, jak wyrok: „Pakuj się i wypierdalaj.” To był moment, w którym świat skończył się definitywnie. Nie było już domu, męża, rodziny. Córki też już nie zobaczyłam. Została przestrzeń, w której byłam niechcianym lokatorem.…

  • Autor: Anais Crow Patrzyłam w lustro i widziałam kogoś obcego. Kogoś, kto podnosi rękę, krzyczy, czerpie przyjemność z bólu mojego i cudzego. Rozdwojenie było totalne: jedna ja, która jeszcze próbowała żyć normalnie, i druga bezwzględna, bezkompromisowa, dzika. Poddawałam się jej woli, bo dawała mi poczucie mocy, którego nie znałam wcześniej. To ona przejmowała kontrolę, kiedy…

  • Autor: Anais Crow Nie miałam pojęcia, że ktoś patrzy na mnie zza zasłony życia. Myślałam, że moje tajemnice, moje ucieczki w noc, w narkotyki, w ciszę, są moje. Dopiero tamtego dnia wszystko się zmieniło. Policja w drzwiach. Trzy osoby w mundurach. Głosy twarde, konkretne. Pytania, które wbijały się w ciało jak szpilki. I wtedy dowiedziałam…

  • Autor: Anais Crow R. znikał na tygodnie, wracał na chwilę i znikał znowu. W domu zostawałam ja i córka, której oczy coraz częściej patrzyły na mnie z pytaniem, które bałam się usłyszeć: „Dlaczego jesteśmy tacy?” Mieszkanie pachniało kurzem, resztkami jedzenia, niedopitymi kawami. Każdy dźwięk – stuknięcie klucza w zamku, trzask drzwi – wywoływał we mnie…

  • Autor: Anais Crow Z czasem cisza ustąpiła miejsca słowom – ciężkim, ostrym, raniącym jak odłamki szkła. Z każdym jego powrotem atmosfera w domu gęstniała. Rozmowy nie były już rozmowami, tylko wymianą ciosów. Zamiast pytań „jak było?”, słyszałam chłodne komentarze. Zamiast bliskości napięcie. I nagle wszystko zaczęło być powodem do kłótni: bałagan, zmęczenie, brak obiadu, brak…

  • Autor: Anais Crow Dom wypełniał się ciszą, która miała ciężar ołowiu. Nie taką zwyczajną, codzienną tylko tą, co oblepia ściany i wciska się do płuc. On wyjeżdżał w delegacje, a ja zostawałam sama, pozornie „wolna”. Wolność jednak miała gorzki smak. Nie było w niej oddechu, tylko poczucie zawieszenia. Wieczory ciągnęły się jak guma do żucia.…

  • Autor: Anais Crow Miłość? Nie wiedziałam już, co to znaczy. On odsunął się ode mnie, ja odsunęłam się od świata. Zamiast ciepła była kontrola, kłótnie, zdrady. Zamiast bliskości chłód, który rozlewał się we mnie jak trucizna. Czułam się martwa, choć chodziłam, oddychałam, gotowałam, sprzątałam. Wszystko mechanicznie, bez życia. Nawet z córką coraz mniej rozmawiałam bo…

  • Autor: Anais Crow Każdy dzień wyglądał tak samo. Budzik nie miał znaczenia, bo i tak spałam urywkami najczęściej po działce, otępiała, bez marzeń. Rano kawa, papieros, szybkie ogarnięcie córki i jej przedszkola. Potem cisza w mieszkaniu, której nie umiałam znieść. Ta cisza była jak echo mojej samotności. Ściany dusiły. Patrzyłam na nie i miałam wrażenie,…

  • Autor: Anais Crow Byłam niby w związku, a czułam się jakbym żyła sama. Mąż coraz częściej wyjeżdżał, tłumacząc to pracą. Dwa, trzy miesiące bez niego a w tym czasie ja, córka i rosnący we mnie głód narkotyku. Zamiast wsparcia słyszałam w słuchawce pretensje, kontrolę, chłód. Zamiast słów miłości oskarżenia i wyliczenia. Najgorzej było wtedy, gdy…

  • Autor: Anais Crow Patrzyłam w lustro i widziałam kości. Ramiona, które wyglądały jak patyki, biodra, na których nie było nic do złapania. 42 kilogramy. Tyle ze mnie zostało. I to nie była waga, to była liczba wyroku. Każdy dzień wyglądał tak samo brak sił, brak cierpliwości, brak mnie. Córką czegoś chciała, potrzebowała, a ja reagowałam…

  • Autor: Anais Crow Najgorsze było to, że nagle nawet cztery ściany nie dawały mi poczucia domu. Niby mieszkanie, niby własne łóżko, znajome przedmioty a ja czułam się w tym wszystkim jak intruz. Jakby ktoś mnie wsadził do dekoracji, w której grałam rolę, ale nikt nie dał mi scenariusza. W ludziach też czułam obcość. Ich słowa…

  • Autor: Anais Crow Jego delegacje stały się codziennością. Znikał na dwa, trzy miesiące, a ja zostawałam sama z dzieckiem, które potrzebowało czułości, i z własnym cieniem, który domagał się kolejnej dawki. W mieszkaniu, które miało być domem, zaczęła rosnąć cisza, gęsta i duszna jak dym papierosów w zamkniętym pokoju. Rozmowy z Nim sprowadzały się do…

  • Autor: Anais Crow Ściany mają swoją pamięć. Wsiąkają w nie krzyki, trzaskanie drzwi, płacz dziecka, którego nikt nie powinien słyszeć. Nasze mieszkanie zaczęło przypominać pole bitwy, na którym nikt nie chciał zwyciężyć, a jednak oboje walczyliśmy do upadłego. Kiedyś rozmawialiśmy szeptem, teraz krzyczeliśmy, żeby zagłuszyć własne sumienia. Rzucaliśmy słowa jak kamieniami im celniej trafiały, tym…

  • Autor: Anais Crow  Zbudowaliśmy dom, ale nie z cegieł. Nasze fundamenty były z dymu, a ściany z obietnic rzucanych na haju. Wydawało się, że to wystarczy że wystarczy kochać i wierzyć, by rzeczywistość sama dopasowała się do marzeń. Przez chwilę tak było. Córka biegała po mieszkaniu, a jej śmiech rozcinał ciszę jak światło w ciemnym…

  • Autor: Anais Crow Nie wiem, gdzie jestem. Czy w tu i teraz, czy znów w przeszłości, w tym samym gównie, które już mnie wykończyło. Nic mi się nie chce. Nie chce mi się iść do pracy, ale muszę. Chcę być wolna finansowo, a tylko długi rosną i zależności z innymi. Czuję, że stoję w miejscu.…

  • Autor: Anais Crow Na samym początku były piwonie. Pamiętam ten zapach – ciężki, słodki, niemal duszący, a jednocześnie obiecujący życie, jakby każde płatki szeptały „to jest twój czas”. Byłam pewna, że to miłość. Nie taka chwilowa, przelotna, tylko ta ostateczna, na którą się czeka i której się chwyta, bo przecież miała być ratunkiem. Po pierwszej…

  • Autor: Anais Crow Poznałam go, gdy byłam już na krawędzi. Nie tyle siebie, co świata. Myślałam, że on mnie ocali, a w rzeczywistości to ja szukałam kata, który zamieni ból w rytuał codzienności. Te siedem lat było jak siedem pieczęci otwierających kolejne warstwy piekła. Pierwsza pieczęć: zachwyt. Druga: wspólne uzależnienie, ucieczki w obłędne noce. Trzecia:…

  • Autor: Anais Crow Oddałam jej stery. Już nie ja decydowałam ta z lustra trzymała lejce. Poddawałam się jej woli, jakby moje własne ciało stało się areną, na której ktoś inny rozgrywał walkę o przetrwanie. A może o unicestwienie. Wciągała mnie w ciemniejsze rejony, krok po kroku. Chemsex, mężczyźni, których twarze zlewały się w jedną maskę,…

  • W lustrze nie widziałam siebie. Tam była ona zimna, pewna, drapieżna. Alter ego, które wchodziło w moje ciało, kiedy ja uciekałam w proszki, alkohol, w mężczyzn, w chaos nocy. Patrzyła na mnie z ironicznym uśmiechem i mówiła: „Spokojnie, ja się tym zajmę”. Czasami czułam, że to nie ja wybieram, że moje ciało podąża własnym rytmem,…

  • Nie było już miejsca na niewinność. Każdy wieczór wciągał mnie głębiej światła klubów, puls muzyki, zapach alkoholu i chemii, która obiecywała wolność, a dawała tylko więzy. Mężczyźni stawali się tłem, ciałami do przejścia, chwilowym ratunkiem przed samotnością, której nie mogłam się pozbyć. Chemsex był jak narkotyk i rytuał w jednym mieszanka adrenaliny, pożądania i destrukcji,…

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij